POWRÓT DO MONTAUK

201719812_1-h_2017
reżyseria: Volker Schlöndorff

scenariusz: Volker Schlöndorff, Colm Toibin

produkcja: Niemcy 2017 (106 min)

występują: Stellan Skarsgård  jako Max Zorn,  Nina Hoss Nina Hoss Rebecca, Susanne Wolff Susanne Wolff Clara

Bohaterem filmu jest europejski pisarz (Stellan Skarsgard), którzy przyjeżdża na kilka dni do Nowego Jorku, by pomóc w przygotowaniu premiery sztuki „Don Juan” w teatrze na Brooklynie. Na miejscu będzie musiał sobie poradzić nie tylko z pracą, ale i niezakończonymi relacjami z przeszłości z trzema kobietami. To, co się będzie działo na scenie, będzie więc przenikało się z jego życiem prywatnym.

(film.interia.pl)

W „Powrocie do Montauk” Schlöndorffa – że nie można wierzyć w to, co mówi pisarz. Max (Stellan Skarsgård) udowadnia to zresztą od początku: mówi pięknie, anegdoty z przeszłości zmienia niemal w narracyjnie przemyślane ballady. Przyjeżdża z Berlina do Nowego Jorku na promocję nowej powieści i lubi udawać, że otwiera się przed czytelnikami. Ale tak naprawdę przed nikim otworzyć się nie umie.

O tym właściwie opowiada Volker Schlöndorff: o pisarzu, który otacza się kokonem fikcji i mitu, więc traci klucz do rozumienia prawdziwego życia – i prawdziwych ludzi.

Inspiracją był wydany również w Polsce „Montauk” zaprzyjaźnionego z reżyserem Maxa Frischa (Schlöndorff już 16 lat temu adaptował na ekran jego powieść „Homo Faber”), autobiograficzne rozliczenie pisarza ze swoimi kobietami, kochankami, ale przede wszystkim damsko-męską grą, która stała się jego nałogiem.

„W życiu najważniejsze są rzeczy, które się zrobiło i których nie można naprawić, ale też te, które można było zrobić, ale dziś jest na to za późno” – mówi filmowy Max czytelnikom, cytując wypowiedziane przed śmiercią słowa swojego ojca. W Nowym Jorku pisarz chce więc trochę przeszłość naprawić, a trochę spróbować drugiej szansy – to właśnie tu kilkanaście lat temu był przez krótki czas z kobietą, o której nigdy nie zapomniał.

Rebecca (Nina Hoss) też o Maksie pamięta („Nigdy nie wyrzuciłam go z głowy”), chociaż życiowo jest zupełnie gdzie indziej – to ceniona prawniczka w prestiżowej kancelarii. Zgodzi się jednak z dawnym znajomym spotkać, spędzą razem – jak w powieści Frischa – czas na oddalonym dwie godziny jazdy od Nowego Jorku cyplu Long Island. Głównie po to, by zrozumieć, że są dla siebie już tylko mitem. „Spotkałem się z duchem” – mówi zresztą na koniec Max.

Skarsgård uwodzi publiczność popisowymi, z lekka narcystycznymi opowieściami swojego bohatera, Nina Hoss w kluczowym monologu odsłania się, wychodzi z korporacyjnej skorupy.  (…)

Paweł T. Felis – Gazeta Wyborcza